28 sierpnia 2010

Foto-muzyczna relacja.

Od dawna mam taki niezbyt ciekawy okres w życiu... Jak się wali, to wszystko - można by powiedzieć. Uśmiech się pojawiał, ale tylko na twarzy... W sercu było zupełnie inaczej. Stan mojej duszy doskonale określił Robert Janowski :



Jednak przez jakieś kilka tygodni, uświadamiam sobie, że nie warto wracać do czegoś co było. Należy wszystko zostawić za zamkniętymi drzwiami. A najlepiej jeszcze - zamknąć drzwi na klucz i wyrzucić klucze do oceanu...

Otóż zaczynam relacje... Życzę wytrwałości :)
Cofam się aż do lipca...

*Pewnego dnia zawitaliśmy u Oli na grillu :) Śpiewy... Śmiechy... Beztroskie popołudnie, a do tego wspaniały widok nieba. Uwielbiam gdy mogę podziwiać piękne, kolorowe chmurki ze Słońcem :)









*Przyjechał Przemo. I zaczęły się spacery... Wspólne, przyjacielskie spacery... Ahhh^^ Uwielbiam te nasze wygłupy pod osłoną nocy. Kroczymy zawsze do naszej Częstochowy i nigdy nie możemy się rozstać :)



*Pożegnanie naszej Marzenki. Wyjechała, wyjechała do Gostynia. W sumie nie daleko od miejsca zamieszkania... Silna ekipa Sióstr teraz w Gostyniu... Może udam nam się kiedyś odwiedzić to miasto? :)





*Upalne lato trzeba było wykorzystać. Jednodniowy wyjazd do Gdańska. Poważne rozmowy w pociągu... Przejażdżka ledwo jadącym tramwajem... Budowanie zamku... Zabawa z piłką... Wędrówka po Jarmarku Gdańskim... Olbrzymie pizze... Spieczone plecy (co nie, Przemko? :P). Kolejny wyjazd pełen radości i uśmiechu...




*Kręgle. Ciężko się grało - plecy piekły jeszcze po Gdańsku. Nie było wygranych ani przegranych. Prawda? Wszyscy graliśmy na równym poziomie. :)














*Teraz nastąpił smutny moment w życiu. Wyjechał przyjaciel. Przyjaciel, z którym zaczęłam mieć niezły kontakt... Na domiar złego jeszcze na sam koniec się pokłóciliśmy. Nic już na to nie poradzę. Wierzę tylko w to, że w tej Anglii, do której pojechał rozezna swoje powołanie. A ja nie będę mu już w tym przeszkadzać. Kilkumiesięczna znajomość... A tak dużo wniosła do mojego życia.


*Spotkania u Staszka. Czy to w ogrodzie, czy to w pokoju, czy to w kuchni ;D Zawsze są fantastyczne! :) Ahh^^ I to jedzenie pałeczkami... Ale ja Wam jeszcze pokaże jak się je ;D  Dojdę do wprawy... Wiesz Stasiu, miałam liście na Twym drzewie policzyć... I jest mi przykro, że tego nie uczyniłam... To piękne drzewo już nie istnieje... Chociaż teraz są piękne zielone ściany w Twoim pokoju ;D Nie chcę mówić na głos czym Ci to grozi :P





*Impreza rodzinna. 25lecie ślubu rodziców. Troszkę przygotowań. Rodzina się zeszła. I przyszedł najmłodszy kawaler. Ile dziecko potrafi wnieść radości w życie :) Ahh^^

Zaraz po imprezie ruszyłam nocnym pociągiem w stronę Krakowa ;D




*Kraków. Na dworcu czekał już na nas Przemek :) Miłe było powitanie. :) Powędrowaliśmy na starówkę. Na Wawel. Pojechaliśmy potem do seminarium. I spędziliśmy miłe przedpołudnie :)

Potem z Moniką ruszyłyśmy w dalszą drogę do Krościenka... Upragnione rekolekcje :)




*I się zaczęło. Porządkowanie całego bajzlu. Ogarnianie tego całego 'Avatara'.










*Wędrówka po górach. Dwa najwyższe szczyty Pienin zdobyte. Trzy Korony i Sokolica. Piękne widoki. Zachwycenie się pięknem przyrody.


I w uszach piosenka...





Uwielbiam ją.... :)


*"Ja mam dwadzieścia lat..." Pozbyłam się naście.... I aby wkroczyć w wiek 18+VAT zrobiłam (chyba) najzdrowszy i najsmaczniejszy tort ;D [Z pomocą pewnej panny oczywiście - sama nie dałabym sobie rady! ] Owocowy tort i paluszki wbite w arbuza... Mnnniaaam ;D









*Spacerek 10km na Słowację. Do zakonu kartuzów i kamedułów :) A zaraz potem spływ Dunajcem ;D I nawet, tak się przydarzyło, że byłam flisaczka ;D Ciężka to robota... Dna się nie czuje ;P Ale... Pierwsze koty za płoty xD











*Potem był wyjazd na śluby wieczyste Sióstr do Dębicy. I ku miłemu zaskoczeniu na samym początku Eucharystii "Jesteśmy piękni..." :) Nie potrafię opisać tego co w tedy poczułam. :)
Spotkanie z s.Tereską... xD I w ogóle wspaniały czas :) To były dobre rekolekcje!


*Przyjazd do domu. I na biurku miła niespodzianka urodzinowa. :) :)







*I wczorajszy, przełomowy wieczór. Zdałam sobie sprawę, że mam fantastycznych przyjaciół. Z którymi uwielbiam spędzać czas... Zjadać wspólne posiłki... Popijać winem... Nawet takim starym i ocukrowanym ;D
Powinnam zacząć cieszyć się z tych drobnych, malutkich rzeczy...
To co złe zostawić za sobą. Zamknąć ten dziwny okres w życiu.







*Zacząć cieszyć się wspólną grą w chińczyka, nawet jeśli przegrywam :P











Dziękuje Wam, że jesteście. Wszyscy Wy, którzy dodajecie mi promieni słońca na każdy dzień. Dziękuję za wspaniały okres rekolekcji... Bardzo trudny dla mnie czas...Chcę się wygrzebać z 'Avatara'... Troszkę pracy mnie czeka, także proszę o modlitwę :)

A teraz przygotowuję się do kampanii wrześniowej. Z nowymi siłami. Z innym nastawieniem. Oby takie nastawienie zostało na dłużej :)

<>< <>< <><

3 komentarze:

dnipachnacewrzosem pisze...

ja również dziękuję:*:*
3mam kciuki zwłaszcza za 'avatara' a także za kampanię wrześniową!:)

n-talek pisze...

nie wiedziałam, że wczorajszy wieczór był aż tak przełomowy :)

Marcccin pisze...

O, to byłaś bardzo niedaleko mnie, gdzieś z 20 km mam do 3-ech koron... :)

Będzie dobrze, Szczęścia!

Prześlij komentarz

Troszkę o mnie...

Moje zdjęcie
Zielonkawa Danusia
*20-letnia i zielonooka.. *Urodzona pewnej letniej nocy (18.08.) *Kochająca Boga. *Marzycielka. *Realistka. *Optymisto-pesymistka. *Odpowiedzialna. *Zorganizowana. *Często niezdecydowana. *Ambitna. *Matematyczka. *Romantyczna dusza. *Egoistka. *Ceni sobie szczerość. *Często buja w obłokach.
Wyświetl mój pełny profil

Ks. Jan Twardowski przemawia:

"Lubić znaczy więcej niż kochać.
Można kochać i nie lubić.
Trzeba tak lubić, żeby kochać."

Było, minęło...

Obserwatorzy